1

2

3

4

5

 

Rozwiązania zachodnie w Polsce

Polska należy do dziwnych państw. Niby jesteśmy państwem wysoko rozwiniętym według przeróżnych statystyk. Aż strach myśleć jak żyje się w innych, biedniejszych państwach. Musimy sobie uświadomić jak wielka przepaść jest pomiędzy Polską a państwami zachodniej Europy. W Niemczech pracę znajduje 99 procent absolwentów. Tam system edukacyjny jest lepiej rozwinięty. Nie panuje tam zasada, że każdy młody człowiek musi być studentem. Nie każdy ma takie ambicje i zainteresowania. Lepiej postawić na praktyczne umiejętności i zawód. Skutek – bezrobocie to niecałe 5 procent. W naszym kraju powinno zastosować się rozwiązania zachodnie. W państwach anglosaskich studia są płatne. Jest kilka sposób, aby uzyskać dyplom uczelni wyższej. Najprostszy to, gdy ma się bogatych rodziców. Stać ich na opłacenie czesnego. Mowa tu o setkach tysięcy złotych. Jeśli taki student nie chce się uczyć, wyleci ze studiów. Na pewno tym nie przysporzy dumy rodzicom, tylko rozczarowanie. Inna możliwość to bycie wybitnym, skupienie się wyłącznie na zdobywaniu jak najlepszych stopni. Tym samym zdobywa się stypendium. Tym samym można studiować. Pozostała opcja dostania się na studia to fundusze powiernicze. Rodzice z klasy średniej od najmłodszych lat dziecka oszczędzają i umieszczają pieniądze na takim funduszu. Wszystko po to, aby w przyszłości dziecko poszło na studia.

Student bez perspektyw

Nasz kraj jest dziwny, pełen absurdów. Bezrobocie wśród młodzieży należy do najwyższych w Europie. Paradoksalnie należy do najlepiej wykształconych narodów. Kiedyś tytuł magisterski coś znaczył. Dzisiaj stał się czymś powszechnym. Licencjat jest niewiele warty, magister niewiele więcej. Polskie uczelnie stawiają na ilość, nie jakość. To problem. W Polsce nie trzeba magistrów politologii czy innych humanistycznych kierunków. Premier Polski Donald Tusk mówi: lepiej być pracującym spawaczem niż bezrobotnym politologiem. Nie sposób odebrać mu racji. Z drugiej strony ta wypowiedź wywoła kontrowersję i falę krytyki zwłaszcza wśród studentów politologii. Jeśli najważniejsza osoba w kraju nie traktuje poważnie nie tylko politologów, ale wszystkich studentów studiów humanistycznych, jak mają potencjalni pracodawcy. Studia wyższe to biznes. Dla wykładowców. W naszym kraju studia są bezpłatne. Za każdego studenta płaci państwo. To inwestycja, ale chybiona. Najwięcej bezrobotnych wśród absolwentów to właśnie humaniści. Nieważne. Wykładowcy się cieszą. W końcu zarabiają na studentach. Tworzy się coraz więcej absurdalnych kierunków. Na uniwersytecie Jagiellońskim jak i na wielu innych dla przykładu kulturoznawstwo ma wiele specjalizacji. Na każde przyjmuje się kilkadziesiąt osób. Co można robić po takim kierunku?

Wykształcony i bezrobotny

Masz 19 lat. W tym roku zdajesz maturę. Uczysz się godzinami. Przygotowujesz się naprawdę staranie. Dodatkowo motywują cię rodzice. Musisz dostać się na studia. Aby zdać maturę uczęszczasz na rozmaite kursy. Twoi rodzice inwestują w ciebie wielkie pieniądze. Wszystko dla lepszej przyszłości swojego dziecka. Ty jednak wolisz poimprezować, jednak pod wpływem rodziców niechętnie siadasz do tych książek. W końcu mają rację. Chcą dla ciebie dobrze. Przychodzi czas na godzinę zero. Podchodzisz do matury. Kilka tygodni do wyników. Czekasz na rezultaty. Nareszcie są. Zdałeś. Jest dobrze, bardzo dobrze. Są spore szanse na dostanie się na wymarzony kierunek. Aplikujesz na kilka. Dla pewności. Rekrutacja kończy się. Dostajesz się. Co więcej będziesz studentem najlepszego uniwersytetu w Polsce. Nie możesz się doczekać. Będziesz studiować w obcym mieście. Poznasz nowych ludzi, uwolnisz się od rodziców. Idziesz na pierwszy wykład. Uważnie notujesz słowa wykładowcy. Pierwsze kolokwia, egzaminy. Sumiennie się uczysz godzinami. Twoja wiedza jest coraz większa, choć większość i tak zapominasz. Nieważne. Masz dobre oceny. Ostatni rok studiów, piszesz pracę i ją bronisz. Gratulacje jesteś magistrem. Jak większość osób w tym kraju. Poszukujesz pracy. Marzysz o tej wymarzonej. Długo nie znajdujesz. Budzisz się. Kolejny termin, aby udać się do bezrobotnego.

Lepiej być spawaczem niż politologiem

W naszym kraju nie brakuje zdolnej młodzieży. Nie mają tylko szansy, aby się wykazać. Wielu absolwentów studentów zapytanych oto co by zmienili w życiu, odpowiadaj, że wybraliby zupełnie inny kierunek do ukończonego. Filozofia, politologia, socjologia. Po co to komu? Tego studia powinny być tylko dla pasjonatów i hobbystów, którzy uwielbiają poszerzać swoją wiedzę. Tymczasem te kierunki masowo produkują magistrów. Najłatwiej dostać się na te kierunki. Uczelnie przyjmują nawet po 100 osób. Oczywiście nie wszyscy zostają absolwentami. Co mądrzejsi już po kilku tygodniach widzą bezwartościowość tych studiów, decydują się na coś innego. Sam premier Donald Tusk, lepiej być spawaczem niż politologiem. Faktycznie dużo lepiej wychodzą na tym ludzie, którzy zdecydowali się zrobić kurs na spawacza albo skończyć szkołę, która daje takie uprawienia. W Polsce spawacze nie zarabiają kroci, jednak za granicą zarabiają tysiące złotych. Kilka lat pracy zagranicą pozwala na wybudowanie domu w naszym kraju. Dostęp na studia humanistyczne powinien być ograniczony. Powinno się zwiększać liczbę miejsc na uczelniach technicznych, a także podnieść poziom. Na polskich uczelniach kultywuje się teorię, natomiast praktyka schodzi na dalsze tory. Dzisiaj najbardziej pożądane studia to geodezja. Absolwenci takich studiów zarabiają nawet po 10 tysięcy.

Ucz się i poznawaj

Wmawiają nam, aby się uczyć. Zgodnie ze znanym powiedzeniem, wiedza to klucz do potęgi. Czy tak jest naprawdę? Wielu studentów nie myśli podobnie. Czują się oszukani. Ktoś im obiecał, że dyplom uczelni wyższej to przepustka do lepszej i dobrze płatnej pracy. Nie tak to wygląda. 30 procent ludzi do 30 roku życia jest bez pracy. Pozostali absolwenci pracują jako kelnerzy, telemarketerzy, budowlańce. Mało, kto może powiedzieć o sobie, że pracuje w wyuczonym zawodzie. Rodzi się pytanie, po co więc tyle czasu poświęcać na naukę. Na studiach nie brakuje studentów, którzy uczą się 2 tygodnie z wyprzedzeniem egzaminu. Całymi dniami siedzą na książkami, bibliotekę traktują jako drugi dom. Piszą referaty, prace. Wkładają w to całe serce i zdrowie. Niektórzy są tak ambitni, że czwórkę traktują jako osobistą porażkę. Po studiach muszą zmierzyć się z szarą rzeczywistością. Są idealistami. Pierwszy tydzień bez skutecznego szukania pracy traktują z przymrożeniem oka. To tylko chwilowe. Ale szybko tydzień, zamienia się w tygodnie, a miesiąc w miesiące. Nikt ich nie nauczył, że muszą być elastyczni na rynku pracy. Gdy już dostaną propozycję pracy muszą zmierzyć się z tym, że ich praca będzie warta 1500 złotych. To i tak optymistyczny wariat. Mimo wszystko dyplom kiedyś się przyda. Trzeba na to tylko czasu.

Chcesz być kimś? Wyjedź

W Polsce nie ma co liczyć, że podczas studiów zdobędzie się wiedzę praktyczną. U nas dominuje wiedza teoretyczna. Teoria to podstawa, ale nie powinna być traktowana jako całość, lecz jako wstęp do zdobycia umiejętności. Pewna dziewczyna studiowała biotechnologie. Kierunek egzotyczny w Polsce. Z roku na rok staje się bardziej popularny. Jednak nie ma co liczyć na zdobycie umiejętności. Ów dziewczyna co roku we wakacje poświęcała czas i wyjeżdżała na staże do innych państw. Pracowała głównie za darmo, ale w przyszłości okazało się że to było bezcenne. Poszerzała swoje horyzonty. Zdała sobie sprawę jak wygląda prawdziwa nauka. W Polsce miała tego wyłącznie namiastkę. Pracowała z wielkimi umysłami, miała dostęp do nowoczesnych laboratoriów. Poznawała nowe techniki badawcze, nowoczesną organizację pracy. Wraz z kolejnymi wyjazdami jej wiedza rosła, a im miała bogatsze cv proponowano jej już płatne staże. Po jednym z nich zaproponowało jej pracę na stałe w diagnostyce genetycznej w Wielkiej Brytanii. Zrezygnowała, bo właśnie skończyła inżyniera i chciała kontynuować naukę. W Polsce w końcu zdobyła magistra. Stanęła przed dylematem? Gdzie ona znajdzie pracę. Doktorat w Polsce nie wchodził w grę. Nie za te pieniądze. Przez przypadek dowiedziała się o konkursie na kontrakt na jednej uczelni na Wyspach Brytyjskich. Dostała się. Stypendium w skali roku wyniesie 22 tysiące funtów.

Praktyka, nie teoria

W Polsce studia i uczelnie wyższe straciły prestiż. Dzisiaj co drugi ma licencjat z czegoś tam, co 4 ma magistra. Co z tego, skoro bezrobocie Polsce osiągnęło 30 procent wśród młodzieży do 30 roku życia. Co więcej, eksperci przewidują, że ciągle będzie rosnąć i nic tego nie zatrzyma. Na polskich uczelniach działa stary system. Pomoce naukowe są z poprzedniej epoki, rzadko kiedy uznaje się zachodnie wynalazki i teorie, brakuje praktyki, kultywuje się wyłącznie suchą teorię. Czym jest teoria bez empiryzmu? Niczym. Studenci dziennikarstwa mają szereg niepotrzebnych przedmiotów. Filozofia, historia i wiele innych. Pierwsze gazety powstały już w średniowieczu. Kogo jednak to obchodzi. Owszem można to traktować jako ciekawostkę, ale nie można zdawać z tego egzaminu. Studencki dziennikarstwa powinni poświęcaj jak najwięcej czasu na zdobycie umiejętności praktycznych. Jednak w rzeczywistości wygląda to inaczej. Wykładowca przedstawia cechy poszczególnych gatunków dziennikarskich, a później studenci wg klucza muszą napisać tekst. W przeciągu semestru napiszą kilka tekstów. Aby być dziennikarzem nie trzeba mieć studiów. Lepiej pójść nawet na bezpłatny staż do gazety i tam zbierać doświadczenia. W przeciągu tygodnia dziennikarze na kontraktach piszą kilkanaście tekstów tygodniowo.

Nie warto się uczyć?

Polska to państwo absurdu. Polskie społeczeństwo należy do najlepiej wykształconych w zjednoczonej Europie. Paradoksalnie w Polsce wśród młodych do 30 roku życia występuje bezrobocie jedno z najwyższych w Europie. Wynik osiągnął niemal 30 procent. Zdaniem ekspertów ciągle będzie wzrastać. W takiej sytuacji rodzi się pytanie po co się uczyć? Bo po studiach znajdziemy dobrze płatną pracę, która pozwoli nam na samorealizacje. Tak było 10 lat temu. Młodzi czują się oszukani. Przez 5 lat studiów chodzą do bibliotek, piszą setki stron referatów, poszerzają swoją wiedzę i horyzonty. Wszystko po to, aby dowiedzieć się, że po studiach nie ma dla nich pracy. W najlepszej sytuacji są absolwenci kierunków technicznych. Bezrobotni absolwenci narzekają, że ktoś ich oszukał. Pracodawcy, opinia publiczna odpowiada im, aby nie lamentowali. Trzeba było myśleć o wyborze kierunku 5 lat temu, o przyszłościowym kierunku. Kto mógł jednak to przewidzieć. Niektórzy decydują się na zrobienie doktoratu. Stypendium wynosi 1200 złotych miesięcznie. To zabiera motywacje. Na zachodnich uczelniach stypendia dla przyszłych doktorów są znacznie wyższe. Są w stanie wyższych z tego co otrzymują od uczelni. W zamian nie dają mało. Udostępniają prawa autorskie do swoich publikacji, na których uczelnie zarabiają.

Po co komu staże?

Młodzi ludzie mimo wielkich ambicji rzadko mają szanse się wykazać. Pracodawcy narzekają, że młodzi nic nie potrafią, mają za wysokie roszczenia. To historia prawdziwa. Młody chłopak studiował dziennikarstwo. Marzył o wielkiej karierze. Dużo czytał, a jeszcze więcej pisał. Inwestował czas, aby podnieść swoje umiejętności. Trafił do gazety samorządowej w ramach praktyk studenckich. 6 godzin dziennie według zawartej umowy. Jego przełożona poszła mu jednak na rękę. Jeśli wykona swoje zadania przed upływem wyznaczonego czasu, może iść do domu. Chodził i zbierał materiały, a następnie zamieniał je w artykuły. Przełożona była zadowolona, bo młody dziennikarz wykonywał dobrze swoją pracę. O dziwo nie było uwag krytycznych w temacie jego pracy. Być może faktycznie wykonywał ją dobrze. Druga możliwość to, że przełożona nie chciała tracić czasu na jego naukę. Później został przeniesiony do innego działu. Teraz miał segregować pisma wg dat w segregatorach, roznosić pocztę, pisać pisma wg wzoru. Wiele nic nie wartych czynności. Zbuntował się. Gdy poszedł roznosić pocztę odwiedził babcię. Innym razem poszedł do domu i obejrzał film. W ostatnim tygodniu praktyk wziął urlop zdrowotny. W końcu nikt nie będzie go wykorzystywać. Jeśli miał wykonywać głupią robotę, wolał nie robić jej wcale.

Kluczem do potęgi jest nauka

Wiedza nie ma wartości, jest bezcenna. Tak mówią ludzie. Czy to prawda? Można do tego podejść ambiwalentnie. Fakt doświadczenia, nawet te brutalne i smutne, stanowią cenną wiedzę, którą będzie można wykorzystać w przyszłości. Doświadczenia życiowe nie mają wartości pieniężnej. Natomiast inaczej jest z wiedzą praktyczną i umiejętnościami. Po to się kształcimy, aby móc je w przyszłości sprzedać. Jednak w Polsce ciężko zdobyć praktyczne umiejętności. Studia opierają się głównie na suchej i bezwartościowej teorii. Prawdziwych umiejętności należy szukać na własną rękę. Na rozmaitych praktykach, kursach, stażach. Jednak też nie zawsze. Brakuje stażystów, którzy zamiast prawdziwych obowiązków, parzą kawę przełożonym. Młodzi ludzie są ambitni, jednak często muszą mierzyć się z ścianą nie do przejścia. Nikt nie chce dać im szansy wykazania się. Nie brakuje młodych dziennikarzy, który są tłumieni przez kolegów z większym stażem. Muszą pisać o pierdołach, mimo że potrafią zdobyć materiał na poważną publikacje. A te z reguły są zarezerwowane dla starszych kolegów. Mówią, że trzeba cierpliwości, a poważne tematy przyjdą z czasem. Po co jednak sztucznie hamować swój rozwój. Młodym często podcinane są skrzydła. Trzeba pracować na własną rękę. Być może kiedyś ktoś doceni te starania.